
Wystarczy dziś zajrzeć do internetu, żeby odnieść wrażenie, że niemal wszystko szkodzi rozwojowi dziecka. Tego nie wolno. Tamtego też nie. „Bo będzie wada”, „bo będzie problem”, „bo będzie opóźnienie”. I jasne — żyjemy w czasach większej świadomości. Mamy dostęp do wiedzy, specjalistów, badań. To ogromna wartość. Mam jednak wrażenie, że gdzieś po drodze troska zaczęła zamieniać się w strach.
Rozwój dziecka nie działa na zasadzie jednego zdarzenia. Jedna pozycja, jeden dzień, jedna „nieidealna” sytuacja nie definiują rozwoju. Znaczenie ma to, co się powtarza.
Warto pamiętać, że nawet wśród fizjoterapeutów nie ma jednej „idealnej” wersji rozwoju.
Jedni pokazują 2–3 pozycje do noszenia i uznają resztę za zakazane, inni dokładnie te same pozycje uznają za pożądane.
Jeden terapeuta mówi: „bujaczek – broń Boże nigdy”, drugi: „to narzędzie, które w określonych sytuacjach ma sens”.
Podobnie z kamieniami milowymi — dla jednego dziecko „powinno” usiąść do 9–10 miesiąca, dla innego normą jest nawet 12.
Jedni zabraniają sadzania dziecka do krzesełka, jeśli nie siedzi samodzielnie, inni dopuszczają posadzenie wyłącznie na czas karmienia.
Kogo więc słuchać?
Przede wszystkim najważniejsze jest, abyśmy słuchali własnych dzieci. To Wasza rodzicielska intuicja Kochani Rodzice powie Wam, co jest najlepsze dla Waszych dzieci.
Internetowe zalecenia i „schematy” mają największy sens wtedy, gdy dziecko mierzy się z realnymi trudnościami: wzmożonym lub obniżonym napięciem mięśniowym, wyraźną asymetrią, opóźnieniem rozwoju, wcześniactwem czy problemami zdrowotnymi.
W takich sytuacjach kierunek postępowania powinien być zawsze indywidualnie dobrany i omówiony ze specjalistą, a nie oparty na uniwersalnych zasadach dla wszystkich dzieci.
Dobra rada Fizjoświrka.
Jeśli Wasze dziecko jest zdrowe, nie ma wzmożonego ani osłabionego napięcia mięśniowego, rozwija się prawidłowo i symetrycznie, to nie martwcie się, że “źle” podnosicie, czy przewijacie malucha. Zauważcie, że większość technik prawidłowej pielęgnacji jest pokazana na dzieciach grzecznych, spokojnych lub lalkach. Sami wiecie, że z dzieckiem pełnym energii nie zawsze jest tak łatwo przewinąć, a co dopiero robić to “idealnie”.
Co naprawdę wspiera rozwój?
Dzieci reagują nie tylko na ruch i pozycję, ale przede wszystkim na napięcie dorosłych. Pośpiech, stres, ciągłe „uważaj” obciążają je bardziej niż kilka minut w nietypowej pozycji.
Dlatego dla zdrowych dzieci fundamentem rozwoju jest:
* relacja i bliskość z opiekunem,
* kontakt wzrokowy, interakcja, spokojny głos,
* poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności,
* obecność, a nie perfekcja.
Bliskość i spokój są ważniejsze niż perfekcyjne podnoszenie, noszenie czy ustawienie w pozycji.
Pozwól dziecku rozwijać się w swoim tempie, w spokojnej atmosferze. Ciało dziecka wie, co robi, jeśli damy mu czas i przestrzeń.
Czasem najlepszym wsparciem rozwoju jest po prostu bycie razem: spojrzenie w oczy, dotyk, codzienna obecność. Nie lista zakazów z internetu, a spokojny kontakt buduje mocne fundamenty dla ciała i emocji dziecka.
Jeśli macie propozycje tematów albo sytuacje, które budzą Wasze wątpliwości — piszcie śmiało, chętnie się do nich odniosę w kolejnych wpisach.
